Po długiej przerwie...
Sobota, 26 kwietnia 2008
· Komentarze(0)
Po długiej przerwie...
Dziś późnym popołudniem postanowiłem przedmuchać nieco pajęczyny na swoim rumaku i wybrałem się w jedną z najciekawszych a rzekł bym nawet najlepszą trasę przez Brzeżankę, Rzepnik i na Górę Królewską.
Napisałem "Po długiej przerwie" nie bez powodu (i nie chodzi tu o długą przerwę w szkole) ponieważ zaniedbałem ostatnimi czasy treningi przez co zostałem w tyle... A teraz na temat :) Wyruszyłem standardowo w stronę Brzeżanki i na szczyt dotarłem ze średnią prędkością 19,4km/h. Można powiedzieć żadna rewelacja ale jak dla mnie ten czas był bardzo zadowalający. Dalej udałem się w stronę Wysokiej Strzyżowskiej gdzie można było dać się ponieść i zjechać po kamienistej drodze z prędkością max 65km/h. Dalej pojechałem w stronę Rzepnika gdzie goniły mnie muchy. Na szczęście szybko zrezygnowały bo pewnie nie wytrzymały tempa :) Do charakterystycznej studni na szczycie Rzepnika dotarłem z czasem 51min. Nie tracąc czasu pędziłem dalej i dalej. Powoli zaczynało zachodzić słońce i robiło się zimno. Gdy dojechałem już na Królewską słońce całkiem zaszło a przedemną była jeszcze daleka droga do domu. Szybkie spojrzenie na licznik 1:23min i udaje się dalej do drogi w Czarnorzekach i dalej w stronę Godowej. Gdy wróciłem było już ciemno a ja cały zmarznięty. Mimo wszystko było warto.
Pozdrower Strzyżów MTB team



Dziś późnym popołudniem postanowiłem przedmuchać nieco pajęczyny na swoim rumaku i wybrałem się w jedną z najciekawszych a rzekł bym nawet najlepszą trasę przez Brzeżankę, Rzepnik i na Górę Królewską.
Napisałem "Po długiej przerwie" nie bez powodu (i nie chodzi tu o długą przerwę w szkole) ponieważ zaniedbałem ostatnimi czasy treningi przez co zostałem w tyle... A teraz na temat :) Wyruszyłem standardowo w stronę Brzeżanki i na szczyt dotarłem ze średnią prędkością 19,4km/h. Można powiedzieć żadna rewelacja ale jak dla mnie ten czas był bardzo zadowalający. Dalej udałem się w stronę Wysokiej Strzyżowskiej gdzie można było dać się ponieść i zjechać po kamienistej drodze z prędkością max 65km/h. Dalej pojechałem w stronę Rzepnika gdzie goniły mnie muchy. Na szczęście szybko zrezygnowały bo pewnie nie wytrzymały tempa :) Do charakterystycznej studni na szczycie Rzepnika dotarłem z czasem 51min. Nie tracąc czasu pędziłem dalej i dalej. Powoli zaczynało zachodzić słońce i robiło się zimno. Gdy dojechałem już na Królewską słońce całkiem zaszło a przedemną była jeszcze daleka droga do domu. Szybkie spojrzenie na licznik 1:23min i udaje się dalej do drogi w Czarnorzekach i dalej w stronę Godowej. Gdy wróciłem było już ciemno a ja cały zmarznięty. Mimo wszystko było warto.
Pozdrower Strzyżów MTB team




