Po długiej przerwie...

Po długiej przerwie...

Dziś późnym popołudniem postanowiłem przedmuchać nieco pajęczyny na swoim rumaku i wybrałem się w jedną z najciekawszych a rzekł bym nawet najlepszą trasę przez Brzeżankę, Rzepnik i na Górę Królewską.

Napisałem "Po długiej przerwie" nie bez powodu (i nie chodzi tu o długą przerwę w szkole) ponieważ zaniedbałem ostatnimi czasy treningi przez co zostałem w tyle... A teraz na temat :) Wyruszyłem standardowo w stronę Brzeżanki i na szczyt dotarłem ze średnią prędkością 19,4km/h. Można powiedzieć żadna rewelacja ale jak dla mnie ten czas był bardzo zadowalający. Dalej udałem się w stronę Wysokiej Strzyżowskiej gdzie można było dać się ponieść i zjechać po kamienistej drodze z prędkością max 65km/h. Dalej pojechałem w stronę Rzepnika gdzie goniły mnie muchy. Na szczęście szybko zrezygnowały bo pewnie nie wytrzymały tempa :) Do charakterystycznej studni na szczycie Rzepnika dotarłem z czasem 51min. Nie tracąc czasu pędziłem dalej i dalej. Powoli zaczynało zachodzić słońce i robiło się zimno. Gdy dojechałem już na Królewską słońce całkiem zaszło a przedemną była jeszcze daleka droga do domu. Szybkie spojrzenie na licznik 1:23min i udaje się dalej do drogi w Czarnorzekach i dalej w stronę Godowej. Gdy wróciłem było już ciemno a ja cały zmarznięty. Mimo wszystko było warto.

Pozdrower Strzyżów MTB team




Niedziela, 30 marca 2008 · Komentarze(0)

Poranny sms o treści "wyjeżdzamy

Sobota, 29 marca 2008 · Komentarze(0)
Poranny sms o treści "wyjeżdzamy o 9". Napisane krótko i zwięzło. Nie pozostało nic tylko szybkie śniadanie i przywdzianie rowerowej odzieży :-] Przyjechał po mnie Wojtas i wspólnie z nim pojechaliśmy po Łukasza z którym to pojechaliśmy do Wiśniowej po Marcina :) Droga do Marcina była ciężka ponieważ przeszkadzał nam silny wiatr a gdy już byliśmy prawie na miejscu Łukasz zalczył upadek chcąc zeskoczyć z chodnika... W pełnym już składzie pojechaliśmy na szlak niebieski gdzie jak się spodziewaliśmy napotkaliśmy duuużo błota. Łukasz z Wojtkiem prezentując wysoka formę od początku narzucili tempo które starałem się wytrzymać. Dopiero w Rzepniku zaczynało mi brakować sił i zaczynał doskwierać głód. Po konsultacji stwierdziliśmy że zjeżdzamy do Węglówki kupić snickersy które to miały by zaspokoić głód i dodać nam energii :) Zjazd okazał się ciekawy bo mięliśmy kapcie w 4 kołach :) Każdy połatał co swoje i rozdzieliliśmy się. Łukasz z Wojtkeim pojechali na Prządki a Marcin i ja wróciliśmy do domu przez Wysoką Strzyżowską.

Pozdrower www.strzyzowmtb.prv.pl

p.s. więcej o tej wycieczce u Łukasza LukasMTBstrzyzow

Sobota, 22 marca 2008 · Komentarze(0)

Niedziela, 9 marca 2008 · Komentarze(0)

Niedziela, 3 lutego 2008 · Komentarze(0)